Dzisiaj znowu byłem świadkiem dziwactwa ludzi. Otóż rodzice wykopali kreta i bardzo się z tego powodu ucieszyli. Ucieszyli się, że zginął! Jak można cieszyć się ze śmierci? Rozumiem, że kret niszczył ogródek. Ale tylko ogródek. Dlaczego ze śmierci człowieka nikt się nie cieszy? Przecież człowiek niszczy cały świat...
<==EDIT==>
Jak trochę się zastanowiłem nad tym postem to doszedłem do wniosku, że może on was mocno dziwić. "On płacze nad kretem? Dziwak." Tak możecie powiedzieć. I tak jest. Dla mnie to bezcelowa śmierć. U druida to normalne...
<==EDIT==>
Jak trochę się zastanowiłem nad tym postem to doszedłem do wniosku, że może on was mocno dziwić. "On płacze nad kretem? Dziwak." Tak możecie powiedzieć. I tak jest. Dla mnie to bezcelowa śmierć. U druida to normalne...



3 komentarze:
Heh, freq as always:p
Ale wiesz co? Ja też mam dość mordowania kretów, chociaż z zupelnie innych powodów. Ojciec ma manie polowania na nie z metalową dzidą, i często szlag człowieka trafia jak trzeba czekać na niego bo on chce mieć idealnie równy trawnik.
A ja nie widzę w tym nic dziwnego. Oczywiście śmierć kreta jest smutna i jakbym zobaczył takiego leżącego na ulicy, to bym posmutniał. Ale to był kret który najpewniej niszczył wam ogródek, więc nie widzę nic dziwnego w cieszeniu się z jego śmierci. Ja jestem bardzo pragmatyczny, cóż ja na to poradzę? :)
Aer@
Znaczy, kret chce miec rowny trawnik czy twoj ojciec?
^.-
Prześlij komentarz