Stało się. Przepowiadali to prorocy, pisano o tym w księgach. Każde dziecko wie, że kiedyś to musiało nadejść. Więc czemu nie na ten przykład dzisiaj? Wszak mamy ładny, słoneczny, ciepły dzień, radosny z powodu zbliżających się wakacji. Wprost idealny dzień, by poinformować Was, moi drodzy czytelnicy, że odchodzę... [płacz publiczności] Nie, nie płaczcie. Jest mi ciężko i bez widoku płaczących oczu {odwraca wzrok od smutnych twarzy}. Ale odejść muszę. Pytacie czemu? Tego nie wiedzą nawet najstarsi indianie Najstarsi indianie: Tak, nie wiemy. Sami słyszycie. To zrządzenie bogów, że muszę odejść... {Poważna mina coraz bardziej zaczyna się rozweselać, a po chwili Egan wybucha śmiechem. Najstarsi indianie zresztą też} Hłehłehłe!!! Dobre to było, nie? Najstarsi indianie: No. No dobra. Żartowałem. Wiem, dlaczego muszę odejść. Zresztą z tym też żartowałem. Znaczy z tym, że muszę odejść. Przynajmniej częściowo. Blog zostaje [okrzyki radości], ja też [odgłosy zawodu]. Ale powiadomienia odchodzą. Koniec z opisami na komunikatorach, że pojawiła się nowa notka. Do mojego numeru gadu-gadu mają dostęp osoby, które nie mogą wiedzieć o istenieniu tej strony. Dlatego właśnie powiadomieniom muszę powiedzieć "Bywajcie", jeśli nie "Żegnajcie". Zastanawiałem się nad stworzeniem nowego konta, z nowym numerem, gdzie powiadomienia byłyby umieszczane. Ale za dużo zachodu :P No dobra, może je założę, ale nie dziś i nie jutro. Może w przyszłym roku znajdę chwilkę w swoim napiętym grafiku zajęć. W sumie... Nowy numer założę, jeśli znowu zacznę częściej tu pisać nowe rzeczy. Ostatni post jest z kwietnia, mamy połowę czerwca, trochę czasu minęło. Tak więć, jeśli zacznę więcej pisać, od razu biorę nowe konto gadu-gadu, nowy numer i powiadomienia powrócą. Od razu uprzedzam. Nowy numer byłby czysto informacyjny. Bedę się na nim pojawiał tylko w celu zmienienia opisu. To w sumie tyle, co chciałem powiedzieć. ....... ....... Hehe. Ale Wy jesteście naiwni. Trzeby napisać coś jeszcze, bo krótki ten post póki co. Zatem:
WAKACJE
{Okrzyki radości, radosne tańce, podskoki ze szczęścia} Już tylko cztery dni siedzenia w tych więzieniach i nareszcie wolne. W piątek tylko odebrać papierek, oberwać od rodziców w domu i święty spokój przez... do końca sierpnia. Całe dnie leniuchowania i nic nie robienia (to chyba to samo...). A jakie plany na wakacje? Najpierw rejs do Norwegii. Przez dwa tygodnie większość czasu na wodzie, wśród szumu fal. Zwiedzę kolejne państwo i zobaczę fiordy! Później nie wiem dokładnie co, ale chyba Chorwacja. Znowu... :P A po Chorwacji siedzę w domu i cieszę się resztką wakacji... Tfu, trzeba wypluć te słowa. I cieszę się wakacjami. No. Tak lepiej. A co po wakacjach nie mam zamiaru nawet myśleć. Przez najbliższe... Do końca sierpnia.
A WOGÓLE TO JAK?
A nieźle, dzięki. Jakoś żyję, oddycham bez problemów, serce tłucze prawidłowo. Trochę tylko ostatnio się porobiło. Mam infekcje górnych dróg oddechowych. Ale to nic poważnego. Ale dwa dni szkoły mniej w życiorysie :D I takim miłym akcentem zakończę tę notatkę. Do obaczyska kiedyś.



2 komentarze:
Hyh czyżby dziewczyna z autobusu dostala Twoje GG w posiadanie:>?
Swoja droga, ja specjalnie selekcjoje komu dac aktualny adres Tlena, zreguly podaje aeri, z ktorego nie korzystam, a potem sie migam, ze pewnie tej cyferkji na koncu zapomnial i dlatego nie moze mnie zlapac nigdy:p
To juz jest koniec, nie ma juz nic...jesteśmy wolni mozemy isc:P
wow dluga notka szkoda ze pozegnalna-wstrzymujaca dzialalnosc bloga, ale badzmy szczezy predzej czy pozniej musialo to sie stac
ps. myslalem ze juz zapomniales o tym blogu
Prześlij komentarz